Posty

Wyświetlam posty z etykietą pogoda

Dach

Obraz
 Maluję dach. Ciężka robota stąd i wpisów mało ostatnio. Dach jest na oborze, jest duży i dość stromy. Plan pomalowania go w 2-4 tygodnie okazał się nierealny. Na pierwszą ćwierć poświeciłem tydzień, ale dalej nie poszło już w tym tempie. Wtedy była dobra pogoda. By malować dach muszę mieć minimum 10 stopni C i suchą powierzchnię. Takie warunki mam teraz 2-3 godziny dziennie, albo i wcale. Zaraz przyjdzie listopad, to już zawsze będzie za zimno, za mokro. Nie pomaluję całego dachu, już teraz chcę skończyć choć jedna stronę. Przeczytałem dziś prognozę, że cały przyszły tydzień pada i jest zimno, a kilka dni temu zapowiadali pogodę która dawała mi nadzieję, na skończenie choć planu minimum. Nie mam w związku z tym dobrego nastroju. Uczestniczyłem we Wschodniej Konferencji Kreatywnej EAST CREATIVE w Lublinie. Ciekawe i ważne spotkanie w momencie przełomowym rewolucji AI. Podziw dla organizatorów za sprawną organizację, za wysoki poziom, ciekawe tematy.  Przed konferencją dręczył ...

Zaskoczenie jesienne

Obraz
 Nadeszła jesień. Początek jesieni okazał się też dniem gdy odpaliłem ogrzewanie. Zrobiło się naprawdę zimno, choć w prognozach jest zapowiadane, że będzie w przyszłym tygodniu ciepło. Zjadamy ostatnie pomidory, jeszcze są i małe i nawet kwiatek można wypatrzeć, ale krzaki pomidorów już wyraźnie żółkną, owoce spękane. Będzie płacz, bo przyzwyczailiśmy się do ich cudownego smaku, bo zjadamy z 2 kg dziennie, czym je zastąpić?  Siedział schowany wśród liści i się gapił na mnie  Choć zbieram z ogrodu, to jednak i... sieję. Wysiałem kilka dni temu rzodkiew i czosnek niedźwiedzi. Ciekaw jestem co mi wyjdzie, czy wzejdzie, czy zbiorę. Wszystko w ogrodzie to dla mnie wielki eksperyment.  Dziś odrywałem strąki z krzaczków fasoli, bo schnąc na krzaczkach zaczęły mi pleśnieć, to chyba ten zimny i wilgotny oddech jesieni. Zbiór obfity, w poprzednich latach nie było tyle. Będzie co łuskać w długie jesienne wieczory. Złapałem też za kosiarkę, może to już ostatnie koszenie. Trawa j...

Koniec lipca.

Obraz
 Przystanek busików, stąd kilka razy dziennie można się dostać do Zamościa. Chyba, że chce się jechać w niedziele, to nie, nie jedzie nic. Spodobała mi się ta szyba-ekran, a za nią jakiś inny świat, tajemniczy ogród. W rzeczywistości tam jest tablica ogłoszeń, a dalej zakrzaczona, opuszczona działka, coż to, jak widzimy ogrody z blaskami słońca.  Kończy się lipiec który przyniósł dużo deszczy, był chłodny, nie miał kąpielowych dni, ani razu nie nie zachęcił mnie bym wybrał się nad wodę. Pare razy korzystałem tylko z solarium za stodołą, wypatrująć słońca między chmurami. Widziałem motocyklistę, którego mama nie dopilnowała i wybrał się w krótkich spodniach. Nogi miał przeraźliwie sine. Idzie jednak zmiana, zapowiada się kolejna susza, zapowiadają upały powyżej 30 stopni na najbliższe 10 dni. Dziś rano jednak 10 st. C. W ogrodzie obciążone owocami krzaki pomidorów się łamią i przewracają. Muszę na przyszły rok przynieść z lasu większe kije. Całkowicie nic nie wzeszło  z wy...

Cebula

Obraz
 Wyrywam cebulę i czosnek. Część czosnku już schowała mi się pod ziemię, straciła listki i muszę  szukać czosnku w ziemi. Jak zwykle gubię się w terminach. Cebuli zresztą całkiem nie rozumiem jej dwuletniego cyklu życia.  Mam teraz dużo ogórków. Znów nie wyrobiłem się z terminem i nie mam ogórków do kiszenia, a same ogromne, super na mizerię, a smaczne wybitnie. Skąd mam jednak wziąć ogórki do kiszenia. Pojawiają się już pomidory, ale jeszcze s a generalnie zielone. Tu na wsi mówi się, że się zapalają, co znaczy zaczerwieniają, dojrzewają. Jak się zapalą to są pyszne, to nijak nie przypomina kupowanych w sklepach. Susza się skończyła, w zasadzie teraz wciąż deszcze. Walczę z zielskiem i stonkami. Z zielskiem po deszczu nie mam szans. 2 tygodnie temu było w miarę wyplewione, teraz niektóre zielsko tak wyskoczyło, tak urosło, że brakuje siły by wyrwać. Stonka była opanowana, larwy różowe wybite.. Teraz jednak mam dużo pasiastych, uprawiają sex i produkują jajeczka. Teraz ic...

Ulewa

Obraz
 Padało krótko, ale intensywnie. Padało tylko u nas, w okolicznych wsiach tylko pare kropel, albo i wcale. Efekt jednak taki, że połamały się kwiaty, albo pokładły na ziemię. Róże otrzepane z kwiatów. Musiałem optykać patykami kukurydzę, bo położyła się na ziemi. Podwiązywać malwy. Prostować kije w pomidorach. Straciłem na pomidorach dwie najbardziej obiecujące gałązki. Położyłem je na parapecie by dojrzały, ale chyba za małe jeszcze, za mało dojrzałe. Przyjechał pan po odbiór szamba, wjeżdżał ostrożnie, bo na wiosnę trafił akurat, że droga rozmiękła i samochód zaczął się zapadać. Ten deszcz nie rozmoczył mi drogi. Niespodziewany gość. Puka gość, prawie goły, tylko w majtkach, pyta o kogoś kogo nie znam. Dzień dziś gorący, trudno na dworze wytrzymać, a gość przyjechał z Zamościa na rowerze. To jego strój całkiem adekwatny. Nie kojarzyłem nazwisk o które pytał, ale zaprosiłem do środka na szklankę wody. Chwile porozmawialiśmy o okolicy i jeżdżeniu na rowerze. Ja moje rowery zaniedba...

Kryminał

Obraz
 Kolejna impreza, piknik w Dańczypolu. W dańczypolu jest źródełko które wypływa spod figurki Maryi. To ładne miejsce i obowiązkowo wożę tam moich gości. To też dobre miejsce na piknik gminny. Była scena na której występowały zespoły z naszego domu kultury. Były stoiska z czymś do jedzenia, zorganizowane przez cztery koła gospodyń wiejskich. Było więc nie drogo, a bardzo smacznie. Myśmy w domu przygotowali pieczone pierogi z warzywami (poszły wszystkie). Jestem niezmiennie zaciekawiony, jak to każdy poświęci trochę czasu, trochę pieniędzy, a potem wielu się może dobrze bawić.  To jest słaby rok na owoce. Mirabelki spadły mi z drzewa. Śliwki zrobiły podobnie. Wisni tyle, że nie ma sensu zbierać, niech sobie zbiorą ptaki.Ziemia wprawdzie po deszczach dobrze przemoczona, ale podejrzewam, że głębiej jest dalej sucha, a drzewa raczej szukają głęboko, gdy nie znajdują, pozbywają się owoców. Ogród który miałem dość wyczyszczony z zielska, teraz po deszczach pokrył się tysiącami drobni...

W końcu spadł deszcz

Obraz
 Po 4 miesiącach czekania, po 4 niewielkich deszczach w końcu spadł deszcz obfity. Mam napełnione beczki pod rynnami i okapem.  Straty z powodu suszy to głównie dotyczą sąsiadów rolników. Zboża i rzepak przedwcześnie zżółkły, kombajny już ruszyły w pola. Ciężarówki "wanny" wożą zboże (choć teraz to jeszcze rolnicy wyzbywają się zeszłorocznego. Mój dzierżawca ma posianą fasolę, jeszcze tydzień temu była jak śnieg biała, ale teraz kwitów już nie ma, a nie zawiązały się strączki, dobrze jak zbierze 1/5 tego co zamierzał. Ogród przerwał, ogród da się podlewać. Wyhodowaliśmy jednak 2 kalafiory wielkości orzecha, podlewanie nie pomogło. Jak przeschnie po deszczu, trzeba już zebrać cebulę. Mamy dużo i ładnych ogórków, nimi się teraz żywimy. Krzaczki malin, agrestu i inne słabo się jednak rozrosły, nie zginęły, ale ani trochę nie urosły.  Ponieważ bób słabo powschodził, to go dosiałem, ale nie wzeszło z drugiego wysiewu nic. To było zbyt sucho, kropienie z wierzchu nie przemacza ...

Skwar

Obraz
 Dziś ma być 38 st. C., wczoraj było tylko 36. Panuje susza. Trawa przy chodzeniu trzeszczy pod stopami. Na polach widać jak żółkną już zboża i rzepaki, a to czas by teraz ziarno nabierało wielkości. Szybsze żniwa przyniosą duże rozczarowanie, drobne ziarna wpłyną i na niski plon, i jakość ziarna. To rok silnego ciosu w rolnictwo w Polsce.  To zdjęcie pochodzi z mojego fotoblogu . W ogrodzie mam sytuację o tyle lepszą jak na polach, że podlewam, to w większości przeżywa. Wczoraj mieliśmy spotkanie rodzinne i byliśmy na koncercie, to podlewanie było po północy. Trudno być jednak zadowolony, zmęczone suszą i upałami rośliny nie rozwijają się bujnie. Ziemia jest coraz bardziej twarda. Bardzo cierpią zasadzone w tym roku drzewka, jedne nie ruszyło, drugie nagle mi uschło, niektóre chorują, a wszystkie słabe. Martwię się jak przetrwają zimę, gdy tak słabo się przyjęły. Dzierżawca nie oddał mi pod sad zbyt dobrze przygotowanego gruntu i teraz mam miedzy drzewami pełno samosiejek rze...

Pryskam

Obraz
 Dziś kilka dużych robót. Robię opryski to czym psikam, to kwas humusowy. Jadę równo po wszystkim ogród wraz z ziemniakami, drzewa i krzewy owocowe, kwiaty rosnące w ziemi i w doniczkach, nawet trawa. Mam opryskiwacz plecakowy z pompą akumulatorową, to nie jest lekki sprzęt, a do niego 15 litrów i z tym trzeba chodzić po nierównej ziemi. To jednak, że to samo utrzymuje ciśnienie sprawia, że to szybko idzie. Druga robota to sprzątanie piwnicy. Wywalam marchew w stanie półpłynnym, ziemniak które już wszystkie puściły pędy, jabłka. Wynoszę też ciężkie kamionkowe naczynie z kapustą. Wszystko to ląduje na kompoście. W zasadzie na ziemi, a to okładam dotychczasową góra kompostu, przyda mi się taki mokry środek. Przerzucam kompost, pewnie koło tony. Pot cieknie, już teraz zrobiło się upalnie i znów sucho. Poza tym udało mi się zreperować mój pistolet do malowania z mini sprężareczką w jednej obudowie. Problem był, że rzadko chce mi się go wyciągać, a gdy się go nie używa, to tłoczek zasta...

Susza

Obraz
 Posiałem fasolę, 3 rodzaje fasoli szparagowej, mutant, rubinową i z zeszłorocznych zebranych nasion. Posadziłem też 24 sadzonki kapusty.  Uderzenie motyką w ziemię to jak uderzyć w popiół, podnosi się kurz. Nawet powój więdnie. Na pewno pomaga to w pieleniu, bo i zielsko ma słabe warunki wzrostu. Jednak nie pomaga to uprawom. W niedzielę nadeszła piękna chmura, wszyscy spoglądali na nią z nadzieją. Spadło dosłownie 3 krople i chmura odleciała.  Pisałem, ze mój jesion usycha, otóż nie do końca. Zaczął w końcu wypuszczać liście, jedna niewielka gałąź jest tylko całkiem uschnięta.. To nie koniec niepokoju, drzewo jest wyraźnie podzielone na dwie części, jedną rozwijająca się normalnie, druga anemiczna i zapóźniona. Nie rozumiem co tu zachodzi, gdzie jest lekarz od drzew? Odwiedza nas teraz dużo kotów, Każdego ranka możemy obserwować kocia paradę. Niedawno wyrównałem teren za piwnicą, jest troszkę wyżej i stał się ulubionym miejscem kotów, lubią tam sobie leżeć, choc to goła...

Deszcz

Obraz
 Spadł deszcz. Deszcz długo wyczekiwany, chyba nigdy nie czekałem tak na deszcz. Jeden deszcz, a już zmiany, choc nie wiem czy wszystkie korzystne, po pierwsze wyskoczyło zielsko. Jeszcze wczoraj patrzyłem i się cieszyłem, że taka czysta ziemia, a dziś jak zasiał. Ziemniaki już w ziemi ponad 2 tygodnie i nic, mam nadzieję, że teraz ruszą, że jeszcze nie stracone. Od dziś widać buraki. A na zdjęciu ślimak, jeden z licznych, trudno czasem przejść by nie rozdeptać. Wczoraj  zakręciłem kran z podziałem na wąż i wylewkę. Hydrauliki nie lubię, ale się udało wszystko skręcić jak trzeba i nic nie kapie. Na ścianie wisi wąż, kupiliśmy fajny elastyczny i bardzo długi, jak znów przyjdzie susza, to się okaże gdzie sięga. Pomalowałem deski do ławki, no 3 dzień szukamy śrub. Przewrócone wszystko, nie ma! Trudno, poszedłem do sklepu kupić jeszcze raz, ale sklep był zamknięty. Deszcz pomógł ugasić pożar w puszczy Solskiej, kilkaset hektarów poszło z dymem. Nad Zamościem wisiała chmura dymu. O...

Kapuściany łeb

Obraz
 Posadziłem rozsady kapusty i kalafiora. Po 4 dniach zrobiły się białe. Zdechły. Ogrodnik od którego kupiłem rozsady mówił, że mogę teraz sadzić. Sąsiad mówi, ze wg kalendarza rolniczego po 3 maja dopiero będzie można. Drugi sąsiad, że można było już, ale trzeba je było  zahartować i przyzwyczaić do zimna i słońca, że to zbielenie to spalenie słońcem.  Ja myślałem, że wyschły bo jest od dawna bez opadów, że i podlewanie nie pomoże. Mam więc łacznie z moją 4 opinie, co jest z tego prawdą? Nie wiem, mam kapuściany łeb, ale nie mam kapusty. Przy odbudowie paryskiej katedry Notre Dame odtworzono dębową konstrukcję dachu. Mało tego, że zachowano oryginalny materiał (a były krzyki, że nie ma tyle dębów w całej Europie, w rzeczywistości trzeba było 2% produkcji Francji) to całość wykonano ręcznie wg tradycji ciesielskich. Zachwyciłem się gdy widziałem zdjęcia cieśli ciosających belki toporami i efekty ich pracy na koniec. Miałem taki pień na podwórzu, chciałem spróbować go ocios...

Wielkanoc

Obraz
 Tośmy sobie poświętowali. Wyszło nam 5 pełnych dni świętowania. Wpierw 2 dni wspólnego szykowania potraw, a zwłaszcza pieczenia ciast. Potem 2 dni świat, a potem trudno się było rozstać i jeszcze jeden dzień przebąblowany.  Z ciast była babka wg. starego przepisu, jak u dziedzica, 25 żółtek i szklanka mąki. Babka z mascarpone i szpinaku. Mazurek zwykły i cygański oraz sernik. O zwykłym drożdżowym z blachy to tylko napomknę. Śniadanie otworzył biały barszcz. Wróciliśmy w deszczu i przy zimnym wietrze. Ma być kilka dni zimniejszych, a tak łatwo przyzwyczailiśmy się do słońca i ciepełka.

Odwiedziny w domu po rodzicach

Obraz
 Mieszkanie po rodzicach będzie sprzedane, pojechałem zerknąć na nie ostatni raz. Teraz siedzę i słucham Smetany Moja ojczyzna , pasuje mi do moich refleksji. Trochę smutku i dużo dobrych wspomnień.  Dom jest pełen rzeczy które używali Rodzice. Nie potrzebuję niczego by zabrać do swego domu. Każda rzecz jednak to pamiątka. Walczę ze sobą co zrobić, mam już kupę zbędnych rzeczy, brakuje mi miejsca, ale czy nie będę żałował potem tych pozostawionych rzeczy, Takich rzeczy które są  pamiątkami się nie kupi. Siedzę i głupi jestem. Bociany już przekroczyły Bosfor. A tu zima. Przez ostatni tydzień dużo śniegu się rozpuści, tak szacuję 20 cm. Dziś chcą to jednak nadrobić przewidywany opad 15 cm. Droga przez wieś całkiem biała. Dziś niedziela, to i pusto niewiele kto jedzie, odśnieżarek też nie ma.

Jeszcze więcej atrakcji zimowych

Obraz
Samochód odpalał od razu ale szybko gasł, za kolejnym razem pracował pare sekund dłużej, az udało się go przekonać do wyjazdu.  Pojechałem do Grabowca, załatwiliśmy zakupy i odebraliśmy paczki. Wsiedliśmy do samochodu, kluczyk i cisza. Niemożliwe, przecież kilka minut temu nim jeździliśmy. Jeszcze jedna próba i jeszcze jedna. Trzeba się było skonfrontować z rzeczywistością, nie pojedziemy. Wracaliśmy piechotą, objuczeni zakupami i paczkami. Poszliśmy skrótem, ale to nie okazało się lepszym wyjściem. Ścieżka była krzywa i bardzo śliska, kilka razy się poślizgnąłem, aż w końcu zaliczyłem glebę. jestem źle przygotowany do zimy, nie mam przewodów do rozruchu, nie mam busters, prostownika (ten został w Warszawie i pewnie akumulator do wymiany. Sprawdziłem ile zakup tych rzeczy by kosztował, tak 1100-1800 zł, no dużo jak na emeryta. Idę do sąsiada. Zgadza się pojechać ze mną do mego samochodu, bierze kable i akumulator od ciągnika, ma też prostownik. Mój akumulator padł całkiem, juz nie ...

Fala mrozów

Obraz
 Kolejna fala mrozów. Powiało grozą, chciałem dokupić pellet, zażądano 30 zł za worek, w zeszłym roku było to 15 zł. To wyszedłem, nie chcąc płacić takiego haraczu. Pogrzebałem w internecie, zadzwoniłem gdzie indziej i postanowiłem jednak wrócić po ten po 30 zł. Choć rozmawialiśmy po południu, a wróciłem rano następnego dnia, powiedziano, że już nie ma nic i nie wiadomo kiedy będzie, bo nie ma nigdzie wszystko wykupione w hurtowniach u producentów. . Wstawiłem kawałek drewna między bale, bo była szpara. Warsztacik mam w nieogrzewanej oborze. Ciężko pracować narzędziami, brać je do reki, gdy są zmrożone. Ciężko pracować elektronarzędziami, gdy ich kable są całkiem sztywne. Zdecydowanie wolę zimę taką jak w ubiegłym roku. Były ferie. U sąsiadów był wnuczek ok 10 lat który jakoś polubił przychodzić do nas i czynił to regularnie. Jest bardzo kontaktowy więc i my polubiliśmy te odwiedziny. Raz przyniósł, by się pochwalić, lornetkę którą dostał od dziadków. Pokazaliśmy mu swoją, a...

Drzwi

Obraz
 Mamy nowe drzwi zewnętrzne, to kamień milowy. Stare drzwi były już bardzo krzywe, wypróchniałe. By chroniły nas od mrozu trzeba je było obtykać teksturami, szmatami.  Po zeszłorocznej zimie uznaliśmy, że trzeba je będzie wymienić przy jakim dopływie gotówki, Chcąc zdążyć przed jesienią zaczęliśmy rozmowy ze stolarzami w czerwcu i mieliśmy obiecane na jesień.... no trochę się zeszło. W kilkunastostopniowy mróz przyjechała ekipa z drzwiami, w parę chwil wyrwała stare drzwi z futrynami. W ten mróz zostaliśmy bez drzwi. Jak przynieśli nowe drzwi okazały się o 7 centymetrów szersze. Nie ma starych drzwi, nie ma nowych, jest szeroki otwór przez który wieje mroźny wiatr.  Zapachniało grozą. Udało się jednak z warsztatu dowieść piłę i podciąć słupy, drzwi są, Nie ma jeszcze opasek, bo te ze zmianami wymiarów trzeba częściowo przerobić. Jutro ma być ekipa by dokończyć, ale jak tyle czekaliśmy na  drzwi to raczej z opaskami też poczekamy. Już mamy cieplej w domu, już piec rza...

Fryzjerka

Obraz
 Okazuje się, że u nas na wsi nie tak łatwo się ostrzyc. To nie jest tak, ze idziesz posiedzisz kwadrans w kolejce i się ostrzyżesz, trzeba się zapisać w kolejce i czekać ponad  miesiąc. Miałem na wczoraj termin (choć chciałem przed świętami). I nic z tego nie wyszło. Fryzjerka jest w sąsiedniej wsi, gdzie jest droga nz skrót 2 kilometry. Na początku tej drogi było  odśnieżone, ale potem były tylko ślady, że jakaś pojedyncza osoba przeszła. Mamy jednak z 70 cm śniegu i po paru krokach miałem do kolan spodnie w śniegu, a każdy krok wymagał wysiłku. Nie chciałem dojść w przemoczonych spodniach, a potem  tak wracać na mrozie. Zawróciłem do domu. Chwyciłem kluczyki samochodu i próbowałem wyjechać. Nie dało się, ugrzęzłem w śniegu. Potem pół godziny walki by wrócić autem do szopy. Dwa dni bardzo intensywnych opadów, a już przedtem leżała gruba warstwa śniegu. Odśnieżałem czły dzień drogę i drózki, ale przy padającym i wiejącym śniegu. Krótko mówiąc jestem trochę odcięty o...

Kolędnicy

Obraz
 Dziś zaskoczyli nas kolędnicy. Sympatyczna trójka licealistów z klasy wojskowej. Pięknie śpiewali, potem chwilę porozmawialiśmy o ich szkole i o motocyklach. Pół godziny potem znów nam ktoś wali w drzwi. Okazało się, że to następna grupa. Cudownie, że młodzież kontynuują ta piękną tradycję. Zwłaszcza, że wieś to głównie starsi ludzie i niewiele spotyka się dzieci. Dziś jest Trzech Króli. Muszę zapamiętać i lepiej przygotować się na odwiedziny, wypada dać jakieś słodycze i drobny grosz. W tym roku zima prawdziwa. W zeszłym roku 3x odśnieżałem zwykłą łopatą blaszaną, ale to słabo idzie, na mrozie okleja się śniegiem, robi się ciężka. Zainwestowałem więc w łopatę do śniegu. Nie użyłem jej ani razu ponieważ nie było więcej śniegu. Ten rok jest jednak inny, teraz łopata do śniegu jest potrzebna. Ze względu, że planeta płonie, zrobiłem teraz inną inwestycję. Kupiłem takie coś do ściągania śniegu z dachu, teleskopowa tyczka aluminiowa i kawałek plastiku na końcu. Przetestowałe...

Rude jest wredne

Obraz
 To nasz kot, choć wstyd się przyznać. Wlazł wysoko, na cienką gałąź, gdzie wisiały dwa kawałki słoniny dla sikorek. Słoninki na długich drutach i nie dał rady dosięgnąć swoją rudą łapą. Jednak dał do zrozumienia, że jest w stanie zapolować na ptaszki które korzystają z tej stołówki.  Kot dostał kawałek słoniny, nie zjadł jej, on ją połknął na raz. Dzis jest zero stopni, to cieplej niż w ostatnich dniach i cieplej niż zapowiadają. Nie jest jednak cieplej, wieje wiatr. Nie jest zbyt przyjemnie. Szybki też wychładza się dom, mimo, ze piec pożera dużo paliwa. Prószy ez śnieg, bede jutro musiał zamiatac dach, oczyścić fotowoltaikę, bo w weekend ma być trochę jaśniej.