Cebula

 Wyrywam cebulę i czosnek. Część czosnku już schowała mi się pod ziemię, straciła listki i muszę  szukać czosnku w ziemi. Jak zwykle gubię się w terminach. Cebuli zresztą całkiem nie rozumiem jej dwuletniego cyklu życia. 



Mam teraz dużo ogórków. Znów nie wyrobiłem się z terminem i nie mam ogórków do kiszenia, a same ogromne, super na mizerię, a smaczne wybitnie. Skąd mam jednak wziąć ogórki do kiszenia.

Pojawiają się już pomidory, ale jeszcze s a generalnie zielone. Tu na wsi mówi się, że się zapalają, co znaczy zaczerwieniają, dojrzewają. Jak się zapalą to są pyszne, to nijak nie przypomina kupowanych w sklepach.

Susza się skończyła, w zasadzie teraz wciąż deszcze. Walczę z zielskiem i stonkami. Z zielskiem po deszczu nie mam szans. 2 tygodnie temu było w miarę wyplewione, teraz niektóre zielsko tak wyskoczyło, tak urosło, że brakuje siły by wyrwać. Stonka była opanowana, larwy różowe wybite.. Teraz jednak mam dużo pasiastych, uprawiają sex i produkują jajeczka. Teraz ich więcej niż miesiąc temu, dużo więcej, jak teraz wylęgną się z jajeczek, to nie dam rady zebrac.

 Z samochodem problemy, rozwalone sprzęgło kosztowało 6 tysięcy.  Dalej jednak samochód nie jest gotów na zbliżający się przegląd techniczny. Nie działają poduszki bezpieczeństwa i klakson. Nowy zespół przełączników spod kierownicy 1400 + montaż. Czy by nie było lepiej zepchnąć samochód do rowu i porzucić? 

Żona pojechała za bajurę, to biały kot przestał przychodzić. Ja to nie ten poziom opieki jaki on żąda. Chrupki jednak z miski  znikają. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sadek

Malujemy dom

Pomidory palone