Posty

Wyświetlam posty z etykietą pomidory

Koniec lipca.

Obraz
 Przystanek busików, stąd kilka razy dziennie można się dostać do Zamościa. Chyba, że chce się jechać w niedziele, to nie, nie jedzie nic. Spodobała mi się ta szyba-ekran, a za nią jakiś inny świat, tajemniczy ogród. W rzeczywistości tam jest tablica ogłoszeń, a dalej zakrzaczona, opuszczona działka, coż to, jak widzimy ogrody z blaskami słońca.  Kończy się lipiec który przyniósł dużo deszczy, był chłodny, nie miał kąpielowych dni, ani razu nie nie zachęcił mnie bym wybrał się nad wodę. Pare razy korzystałem tylko z solarium za stodołą, wypatrująć słońca między chmurami. Widziałem motocyklistę, którego mama nie dopilnowała i wybrał się w krótkich spodniach. Nogi miał przeraźliwie sine. Idzie jednak zmiana, zapowiada się kolejna susza, zapowiadają upały powyżej 30 stopni na najbliższe 10 dni. Dziś rano jednak 10 st. C. W ogrodzie obciążone owocami krzaki pomidorów się łamią i przewracają. Muszę na przyszły rok przynieść z lasu większe kije. Całkowicie nic nie wzeszło  z wy...

Pomidory palone

Obraz
Wczoraj paliłem wieczorem ognisko, to już drugie. Obok palili sąsiedzi. Wszyscy palimy krzaki pomidorów, porażone chorobą, czernieją i schną. Nasze na polu, ale i w szklarniach też chorują. Przerażające, że choroba niszczy cały krzak w jeden dzień, co wydawało się, że ocaleje, to następnego dnia i tak trzeba wyrwać. Wczoraj zrobiliśmy sobie wolne, no na kilka godzin i motocyklem pojechaliśmy nad zalew. Horodysko - miejsce dobrze przygotowane, z ratownikiem, jakieś budki z piciem, a przy tym spokojnie, niewiele ludzi. Kiedys, kiedyś byliśmy w niedzielę to było pełno ludzi, to drugi raz wolę dzień powszechny. To moja góra. 10 m sześciennych ziemi. Powoli taczuszką przenoszę  ją do stodoły, gdzie wyrównuję zapola. Tak przy kopaniu sobie liczyłem, to mam tempo gdzieś tak tonę, półtora tego towaru dziennie. Tu trzeba dodać współczynnik, że to lipiec i gorąco. Cieszę się z postępów, bo stodoła będzie bardziej funkcjonalna, a ogród będzie można przyorać w całości. Wczoraj widziałem trakto...