Posty

Wyświetlam posty z etykietą drewno

Sieję

Obraz
  Pień z jesiona. Żona chce go użyć na stół, ale nie wiem jak i o co chodzi. Na razie ja siekierką ociosuję go z kory. Drewno jest piękne. Sieję cztery rządki: koper, roszpunka, sałata masłowa, rzodkiewka. A wygrywam perz, który po deszczu wyskoczył jak diabeł z pudełka. Dzięki deszczowi ziemia zmiękła i daje się wyciągać kłącza.  W sadzie podwiązuje drzewa. Jedna grusza wypadła, ale całkiem nie jestem pewien co do morwy, czy jeszcze nie wypuściła listków, czy też uschła. Trzy dni temu wycinałem odbijający rzepak, specjalnie przed deszczem, żeby szybko schnął. Dziś to wygląda jak dorodna plantacja rzepaku. Tego jest 4x tyle co było. To mocno zniechęcające, jak praca okazuje się jałowa. Rozumiem czemu rolnicy leją tyle chemii, opleć pole byłoby niemożliwością.

Wielki cięcie

Obraz
 Trudny dzień, ciężkie prace, a dzień upalny. Z pomocą sąsiada wycielismy jesion. 2 tygodnie temu odwiedzała nas pani z urżedu gminy w związku z moim zgłoszeniem w sprawie wycięcia drzewa. Niestety jesion całkiem usechł, nie było rady, a zagrażał budynkom i moim i sąsiada. Mam piłę łańcuchową, akumulatorową.  Jest użyteczna, ale ma za słabą moc by użyć ją przy dużym drzewie. Sąsiad ciął, a my ściągaliśmy drzewo liną. Upadło nie do końca gdzie chcieliśmy, ale w bezpiecznym kierunku, z dystansem do budynków. Potem całe poszło na kawałki które oddałem sąsiadowi.  Przedtem przekopałem kompost. Raz, że co jakiś czas dobrze przerzucić, a dwa potrzebowałem kompost do budowanej grządki podwyższonej. Kompostowi nie służy obecna susza, a że trzeba i tak dźwigać wodę na ratowanie ogrodu, to już na kompost nie ma czasu. Teraz to troszkę sobie podlałem i tu była możliwość, żeby podlać w środku pryzmy. Zamknął mi się pierwszy rok blogowania. Teraz będę mógł sobie sprawdzać co działo si...

Kapuściany łeb

Obraz
 Posadziłem rozsady kapusty i kalafiora. Po 4 dniach zrobiły się białe. Zdechły. Ogrodnik od którego kupiłem rozsady mówił, że mogę teraz sadzić. Sąsiad mówi, ze wg kalendarza rolniczego po 3 maja dopiero będzie można. Drugi sąsiad, że można było już, ale trzeba je było  zahartować i przyzwyczaić do zimna i słońca, że to zbielenie to spalenie słońcem.  Ja myślałem, że wyschły bo jest od dawna bez opadów, że i podlewanie nie pomoże. Mam więc łacznie z moją 4 opinie, co jest z tego prawdą? Nie wiem, mam kapuściany łeb, ale nie mam kapusty. Przy odbudowie paryskiej katedry Notre Dame odtworzono dębową konstrukcję dachu. Mało tego, że zachowano oryginalny materiał (a były krzyki, że nie ma tyle dębów w całej Europie, w rzeczywistości trzeba było 2% produkcji Francji) to całość wykonano ręcznie wg tradycji ciesielskich. Zachwyciłem się gdy widziałem zdjęcia cieśli ciosających belki toporami i efekty ich pracy na koniec. Miałem taki pień na podwórzu, chciałem spróbować go ocios...

Fala mrozów

Obraz
 Kolejna fala mrozów. Powiało grozą, chciałem dokupić pellet, zażądano 30 zł za worek, w zeszłym roku było to 15 zł. To wyszedłem, nie chcąc płacić takiego haraczu. Pogrzebałem w internecie, zadzwoniłem gdzie indziej i postanowiłem jednak wrócić po ten po 30 zł. Choć rozmawialiśmy po południu, a wróciłem rano następnego dnia, powiedziano, że już nie ma nic i nie wiadomo kiedy będzie, bo nie ma nigdzie wszystko wykupione w hurtowniach u producentów. . Wstawiłem kawałek drewna między bale, bo była szpara. Warsztacik mam w nieogrzewanej oborze. Ciężko pracować narzędziami, brać je do reki, gdy są zmrożone. Ciężko pracować elektronarzędziami, gdy ich kable są całkiem sztywne. Zdecydowanie wolę zimę taką jak w ubiegłym roku. Były ferie. U sąsiadów był wnuczek ok 10 lat który jakoś polubił przychodzić do nas i czynił to regularnie. Jest bardzo kontaktowy więc i my polubiliśmy te odwiedziny. Raz przyniósł, by się pochwalić, lornetkę którą dostał od dziadków. Pokazaliśmy mu swoją, a...

Gwoździe

Obraz
 Mam przy stodole dobudówkę, wiatę, nazwijmy ją wozownia. Nie mam wozu, ale mam samochód. Idzie zima, a z nią skrobanie szyby, zmiatanie śniegu z dachu. Czemuż by więc nie wykorzystać wozowni na garaż? Są dwa powody. 1.) Wycinając zakrzaczenia, przycinając drzewa rzucałem sobie gałęzie w kąt. Rosła mi górka, potem góra. Rosło i rosło, aż zablokowałem sobie dojazd do wozowni. 2.) Poprzedni właściciele też nie mieli wozu, ale uważali że wozownia to dobre miejsce na odstawianie wszystkiego co może kiedyś się przyda. Jak zabierali swoje rzeczy, to doszli jednak do wniosku, że to się jednak nigdy nie przyda. Ja tam dorzuciłem w czasie remontu jeszcze trochę, zwłaszcza do desek tam stojących dołożyłem dużo kolejnych. Teraz od kilku dni ciężko pracuję by móc wstawić tam samochód. Przerąbuję się przez gałęzie, rąbię je na opał, choć palę tylko pelletem, ale coś trzeba z tym coś zrobić. Porąbane zajmują mniej miejsca.  Zajmuję się też wyjmowaniem gwoździ. Większość kawałków drewna prze...

Słońce

Obraz
 Dziś na moment niebo było bez żadnej chmurki. Cały dzień spędziłem na dworze, chowając się na krótko na herbatę i rozgrzewkę, bo jednak to tylko 3 stopnie powyżej zera.  To czym się zajmowałem to rąbanie drewna. palę pelletem i nie potrzebuje drewna. Nie potrzebuję jednak tej kupy zgromadzonych gałęzi na podwórzu. Te gałęzie mi przeszkadzają w dostępie do wozowni przy stodole, a chciałbym tu schować samochód. Najsensowniejszy sposób utylizacji, to zamienić to w opał. Kiedyś spróbuje zainstalować w oborze kozę (piecyk). Może więc to drewno się przyda. Niestety idzie to powoli, zrobiłem mniej niż 1/10. Dziś pracowało się przyjemnie na słońcu, a inne dni już takie nie będą. Brat gdy użytkował szambo powiedział, że zawsze przepełniało się na święta. Zapamiętałem to i zawczasu zawołałem wywózkę. Pan potwierdził, że rzeczywiście w okresie świątecznym ludzie dzwonią masowo i błagają o ratunek. Dziś ten blog odwiedziło 130 osób... szok, bo to tak kilka osób odwiedza, a taka ilość się...

Malujemy dom

Obraz
Malujemy elewację domu. To już trzecie malowanie. Dwa poprzednie odbyły się w zeszłym roku. Wpierw podkładowe (primerem), potem zasadnicze. W tym roku powtarzamy malowanie kolorem. Jest ładniej, wyrównuje się powierzchnia, ślady po zeszłorocznych pociągnięciach pędzla i troszkę słońce i deszcz też działały. W zeszłym roku cała elewacja była przeszlifowana papierem ściernym. Teraz już nie szlifujemy, bo i tak deski są gładkie jak pupcia niemowlęcia. Poza tym, że ładniej to głównie chodzi o zabezpieczenie drewna. Dziś, to akurat trzeba było zawiesić malowanie, bo przeszkadzał deszcz. Tą przerwę wykorzystałem na porządkowanie drewna. Jest pełno starych desek, plus nowe pozostałe z remontu oraz stara podłoga. Te drewno miałem we wszystkich obórkach, szopkach, w każdym pomieszczeniu. To sobie układam w stodole, cały dzień ciężkiej pracy i nie wyrobiłem się, jeszcze co najmniej drugie tyle pracy.