Sieję

 


Pień z jesiona. Żona chce go użyć na stół, ale nie wiem jak i o co chodzi. Na razie ja siekierką ociosuję go z kory. Drewno jest piękne.

Sieję cztery rządki: koper, roszpunka, sałata masłowa, rzodkiewka. A wygrywam perz, który po deszczu wyskoczył jak diabeł z pudełka. Dzięki deszczowi ziemia zmiękła i daje się wyciągać kłącza. 

W sadzie podwiązuje drzewa. Jedna grusza wypadła, ale całkiem nie jestem pewien co do morwy, czy jeszcze nie wypuściła listków, czy też uschła. Trzy dni temu wycinałem odbijający rzepak, specjalnie przed deszczem, żeby szybko schnął. Dziś to wygląda jak dorodna plantacja rzepaku. Tego jest 4x tyle co było. To mocno zniechęcające, jak praca okazuje się jałowa. Rozumiem czemu rolnicy leją tyle chemii, opleć pole byłoby niemożliwością.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Malujemy dom

Pomidory palone