Posty

Strażackie zawody

Obraz
 Odwiedziliśmy strażackie zawody międzygminne. Gmina Miączyn (7 dróżyn) rywalizowała z gminą Grabowiec (9 dróżyn).  Najlepszą punktację osiągnęła drużyna z Miączyna, w gminie Grabowiec najlepsza okazała się drużyna z Grabowiec-Góra, której najmocniej kibicowałem. Warto wspomnieć o takich zawodach, bo to efekt współpracy obu gmin, Domu Kultury z Grabowca, Koła Gospodyń Wiejskich, Państwowej Straży Pożarnej, 16 drużyn OSP i społeczeństwa obu gmin które kibicowało zawodom. Wspaniały przykład udanego współdziałania, którego efektem jest integracja społeczności lokalnej i wzrost wyszkolenia strażaków. A po zawodach zintegrowaliśmy się dalej z Kołem Gospodyń Wiejskich przy grillu, gadając i śpiewając, oczywiście z kiełbasą w gębie, co może nie poprawiało jakości artystycznej, ale ogólną wesołość to już tak.

Poświęcenie pól

Obraz
 W środę była uroczystość poświęcenie pól. Mieszkańcy wsi spotkali się w remizie strażackiej w naszej wsi. Przyjechał ksiądz proboszcz i cudownie remiza zmieniła się w kościół. Żadna tam szybka masza, uroczystości trwały blisko półtora godziny. Lubię takie niecodzienne wydarzenia. Okna remizy wychodzą na pola i to było piękne gdy za improwizowanym ołtarzem to one stanowiły tło. Byłem na poświęceniu pól w zeszłym roku, teraz już rozpoznaję więcej osób. Proces integracji następuje. Kępa łubinowa Teraz oboje pielimy i pielimy. Na kompost odnoszę kubły z zielskiem. Kompost rozrasta mi się bardzo. Trwa susza, to na pielmieni to może i nawet korzystne, zoś co się naruszy gracą a nie wydłubie to usycha. Mniejszy jest też wzrost zielska. Na YouTube obejrzałem film z  (prawie) moim sąsiadem, największym rolnikiem w okolicy p Wiesławem Grynemm z Grabowa dzielił się swoja wiedza rolniczą i mówił o zachowywaniu wody w  gruncie przez próchnicę. CIeszę się, że zastosowaliśmy i nawóz sp...

Susza

Obraz
 Posiałem fasolę, 3 rodzaje fasoli szparagowej, mutant, rubinową i z zeszłorocznych zebranych nasion. Posadziłem też 24 sadzonki kapusty.  Uderzenie motyką w ziemię to jak uderzyć w popiół, podnosi się kurz. Nawet powój więdnie. Na pewno pomaga to w pieleniu, bo i zielsko ma słabe warunki wzrostu. Jednak nie pomaga to uprawom. W niedzielę nadeszła piękna chmura, wszyscy spoglądali na nią z nadzieją. Spadło dosłownie 3 krople i chmura odleciała.  Pisałem, ze mój jesion usycha, otóż nie do końca. Zaczął w końcu wypuszczać liście, jedna niewielka gałąź jest tylko całkiem uschnięta.. To nie koniec niepokoju, drzewo jest wyraźnie podzielone na dwie części, jedną rozwijająca się normalnie, druga anemiczna i zapóźniona. Nie rozumiem co tu zachodzi, gdzie jest lekarz od drzew? Odwiedza nas teraz dużo kotów, Każdego ranka możemy obserwować kocia paradę. Niedawno wyrównałem teren za piwnicą, jest troszkę wyżej i stał się ulubionym miejscem kotów, lubią tam sobie leżeć, choc to goła...

Kotek

Obraz
 Trudno to wspominać, ale odszedł nasz Kot Simba.  Rudy kot o wielkim sercu. Lubiłem gdy łaził za mną gdy coś robiłem na podwórzu. Włóczył się po okolicy, ale jak słyszał, że wychodzimy do ogrodu, to jeśli był niedaleko to przybiegał. Były z nim i kłopoty, wyciągnęliśmy po kilka kleszczy dziennie, na nic maści które miały je odstraszać. Często był bity przez inne koty, uszy w strzępach, rany na głowie i reszcie ciała. Trzeba było mu odkażać rany, raz skończyło się to antybiotykiem. Miał piękne, długie futro, oczywiście w najładniejszym rudym kolorze. To futro się kołtuniło, trzeba było mu ciągle wycinać, boki miał już całkiem łyse. Ale i tak był najpiękniejszy, to wcale nie nasza opinia zwariowanych kociarzy. Był podejrzewany przez sąsiadów, że jest sprawcą kocich ciąż w całej wsi, to kociczkom wydawał się piękny. Faktycznie jest dużo rudych kotków i bardzo go przypominających. Rok temu samochód rozjechał naszą kotkę Tosię, teraz ten los spotkał Simbę. Dziś numerek do doktora,...

Kącik

Obraz
  Na zdjęciu kwiaty jabłoni, już powoli przekwitają, zamiast nich pojawiają się milimetrowe owocki. Na jabłoni mam ich pełno. Na śliwkach jest niewiele owocków, w tamtym roku tak pięknie obrodziły. Niestety gdy kwitły było zimno i wietrznie, nie było pszczół. Przy remoncie okazało się, że legary leżą na gruncie i zgniły. Trzeba było usunąć ziemię spod domu i zastąpić ją przez ocieplenie i dać nowa podłogę. Ziemię usuwali chłopcy z ekipy i sypali w zakatek między ogrodzeniem sąsiadów, oborą i piwnica ziemną. To było dobre miejsce taki zakątek z boku. To było z 25 metrów sześciennych. Nie było czasu tym się zająć, kat zarósł zielskiem. Nie daje się tego wykosić, bo jak sypali z taczki, to powstały takie malutkie pagórki. Teraz się za to wziąłem i próbuję ucywilizować ten zakątek. Jakoś to przekopuje, próbuje to wyrównać. Część ziemi dosypuję  na piwnicę. Problem stanowi zwłaszcza korzenie pokrzywym bo w nie płaczą się narzędzia. Dwa dni robię za koparkę i jeszcze jeden będę potr...

Wyścig zaprzęgów

Obraz
 W niedzielę odbył się rokroczny wyścigi zaprzęgów konnych, które odwiedziłem i przeżywałem emocje sportowe. Okazuje się, że w sporcie nie tyle idzie o możliwości fizyczne. Nie najsilniejsze konie i nie najsilniejszy woźnica, a ten co najlepiej radzi sobie psychicznie. Na trasie przejazdu był dołek z wodą (urządzony przez strażaków) okazał się dla wielu koni przeszkodą i nie fizyczną bo był płytki, a psychiczną. Regulamin dopuszczał przejechanie bokiem, ale tu psychika woźniców nie pozwalała pojechać okrężnie i tracić czas, a za mało znali swoje konie by wiedzieć, czy to dla nich będzie problemem. Lepiej  wychodziło w kategorii pojedynczego zaprzęgu jak podwójnego, lęki jednego konia wpływają na drugiego. Przed zawodami był czas przyjrzeć się zaprzęgom, koniom. Spokojniejsze konie dawały sobie radę lepiej, niż te z wydawało by się kipiącą energią. Podziwiam uczestników wyścigów, bo to duży wysiłek stała opieka nad zwierzętami, a potem dostarczenie na wyścigi zwierząt i br...

Sieję

Obraz
  Pień z jesiona. Żona chce go użyć na stół, ale nie wiem jak i o co chodzi. Na razie ja siekierką ociosuję go z kory. Drewno jest piękne. Sieję cztery rządki: koper, roszpunka, sałata masłowa, rzodkiewka. A wygrywam perz, który po deszczu wyskoczył jak diabeł z pudełka. Dzięki deszczowi ziemia zmiękła i daje się wyciągać kłącza.  W sadzie podwiązuje drzewa. Jedna grusza wypadła, ale całkiem nie jestem pewien co do morwy, czy jeszcze nie wypuściła listków, czy też uschła. Trzy dni temu wycinałem odbijający rzepak, specjalnie przed deszczem, żeby szybko schnął. Dziś to wygląda jak dorodna plantacja rzepaku. Tego jest 4x tyle co było. To mocno zniechęcające, jak praca okazuje się jałowa. Rozumiem czemu rolnicy leją tyle chemii, opleć pole byłoby niemożliwością.