Pryskam

 Dziś kilka dużych robót. Robię opryski to czym psikam, to kwas humusowy. Jadę równo po wszystkim ogród wraz z ziemniakami, drzewa i krzewy owocowe, kwiaty rosnące w ziemi i w doniczkach, nawet trawa. Mam opryskiwacz plecakowy z pompą akumulatorową, to nie jest lekki sprzęt, a do niego 15 litrów i z tym trzeba chodzić po nierównej ziemi. To jednak, że to samo utrzymuje ciśnienie sprawia, że to szybko idzie.


Druga robota to sprzątanie piwnicy. Wywalam marchew w stanie półpłynnym, ziemniak które już wszystkie puściły pędy, jabłka. Wynoszę też ciężkie kamionkowe naczynie z kapustą. Wszystko to ląduje na kompoście. W zasadzie na ziemi, a to okładam dotychczasową góra kompostu, przyda mi się taki mokry środek. Przerzucam kompost, pewnie koło tony. Pot cieknie, już teraz zrobiło się upalnie i znów sucho.

Poza tym udało mi się zreperować mój pistolet do malowania z mini sprężareczką w jednej obudowie. Problem był, że rzadko chce mi się go wyciągać, a gdy się go nie używa, to tłoczek zastaje się.

Od kilku dni pielemy, po trochę ile kręgosłup wytrzyma.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Malujemy dom

Pomidory palone

Kupuję pellet