Koniec lipca.
Przystanek busików, stąd kilka razy dziennie można się dostać do Zamościa. Chyba, że chce się jechać w niedziele, to nie, nie jedzie nic. Spodobała mi się ta szyba-ekran, a za nią jakiś inny świat, tajemniczy ogród. W rzeczywistości tam jest tablica ogłoszeń, a dalej zakrzaczona, opuszczona działka, coż to, jak widzimy ogrody z blaskami słońca. Kończy się lipiec który przyniósł dużo deszczy, był chłodny, nie miał kąpielowych dni, ani razu nie nie zachęcił mnie bym wybrał się nad wodę. Pare razy korzystałem tylko z solarium za stodołą, wypatrująć słońca między chmurami. Widziałem motocyklistę, którego mama nie dopilnowała i wybrał się w krótkich spodniach. Nogi miał przeraźliwie sine. Idzie jednak zmiana, zapowiada się kolejna susza, zapowiadają upały powyżej 30 stopni na najbliższe 10 dni. Dziś rano jednak 10 st. C. W ogrodzie obciążone owocami krzaki pomidorów się łamią i przewracają. Muszę na przyszły rok przynieść z lasu większe kije. Całkowicie nic nie wzeszło z wy...