Posty

Wyświetlam posty z etykietą piec

Świt

Obraz
 Dzisiejszy świt mnie zaskoczył. Niebo wydawało się płonąć. Owszem widziałem podobne zachody słońca, ale świt jest zawsze delikatniejszy, to zaledwie różowe mgiełki. Dziś inaczej, zdecydowanie czerwone niebo na wschodzie, patrzyłem zadziwiony i zachwycony. Ciągle przyroda potrafi pokazać coś, czego się nie spodziewaliśmy. Kot dostał drugą tabletkę na odrobaczywianie. Brzuszysko dalej jest nie małe, ale jednak mniejsze. W końcu ma też czysto pod ogonkiem, nie męczy go rozwolnienie. Nauczył się teraz wskakiwać rano na okno od sypialni. Skok na blachę wiąże się z łubudu i wiadomo, że już przyszedł na swój dyżur. Wczoraj skończyłem konstrukcję życia, wczoraj wyjście na strych. Była dotąd pojedynczą deską, teraz zrobiłem grube wyjście, dając 20 centymetrów  styropianu. Ta konstrukcja  wychodzi bardzo ciężka, dlatego dodałem mechanizm z odciążnikiem. Okazało się, że w domu zrobiło się jeszcze ciszej. Wczoraj też była wizyta pana który montował nam piec na pelet. Po roku przys...

Kupuję pellet

Obraz
 Pelet Dziś dostawa pelletu. To jest paleta z 70 workami po 15 kg każdy. To rozładowano mi na podwórzu i musiałem to przenieść do szopy. Blisko tona do przerzucenia, ale zapas na zimę zrobiony. To co mam teraz w szopie zgromadzone to (70 kupionych + 30 pozostałych z poprzedniej zimy) 100 worków pelletu. To tyle mniej więcej ile poszło w poprzednim sezonie. Czyli niby jestem zabezpieczony na zimę, ale nie do końca. Piec zamontowany był w listopadzie, a teraz zaczniemy palić ok października. Zima poprzednia była lekka, nie wiadomo jak będzie teraz. Wyjezdzalismy kilka razy do Warszawy, a tu było ustawione na minimum.  To o cyfrach. Cena palety peletu była 1344 zł. Piec przez sezon grzewczy pracował 504 godziny i rozpalał się 810 razy. Spalił 90 worków pelletu, średnio spalał 2 worki na 3 dni. Piec spala 2,7 kg na godzinę pracy palnika. Wczoraj umyłem i zwinąłem basenik, jest do niego pudełko, ale to tylko raz w fabryce udaje się im go tak złożyć by wszedł. Zrywałem śliwki są ju...
Obraz
27-06-2025 Wczoraj wizyta kominiarza. Potrzebna była jego pieczątka do rozliczenia z "czystym powietrzem". Ale przedtem to sam się ubrudziłam w kominiarskiej robocie, wybierałem popiół z wyczystek. Musiałem zamurować kanały dymowe by odciąć piec i kuchnię kaflową. Powiem, że nie jest łatwo murować przez drzwiczki rewizyjne, wyraźnie brak w ręce przynajmniej jeszcze jednego łokcia. W zamian za dotację muszę przestać używać pieców kaflowych. Pozostają jednak jako robiące klimat w naszej wiejskiej chatce. Innym zajęciem ostatnich dni było wypisywanie wniosków o stypendium twórcze w ramach KPO (krajowy plan odbudowy). Szanse marne, setki rubryczek całkiem niezrozumiałych o co im chodzi. Np. "Czy Przedsięwzięcie posiada Wskaźniki własne" a skąd prostemu plastykowi to wiedzieć co to wskaźnik własny? A dziś do Wiszniowa na czereśnie. Są niebywale słodkie i soczyste. Prosto z drzewa są najlepsze. Podobno w Sopocie są po 24 zl, w Zamościu po 20, u nas na wsi 17 zł. Po drodze...