Świt
Dzisiejszy świt mnie zaskoczył. Niebo wydawało się płonąć. Owszem widziałem podobne zachody słońca, ale świt jest zawsze delikatniejszy, to zaledwie różowe mgiełki. Dziś inaczej, zdecydowanie czerwone niebo na wschodzie, patrzyłem zadziwiony i zachwycony. Ciągle przyroda potrafi pokazać coś, czego się nie spodziewaliśmy.
Kot dostał drugą tabletkę na odrobaczywianie. Brzuszysko dalej jest nie małe, ale jednak mniejsze. W końcu ma też czysto pod ogonkiem, nie męczy go rozwolnienie. Nauczył się teraz wskakiwać rano na okno od sypialni. Skok na blachę wiąże się z łubudu i wiadomo, że już przyszedł na swój dyżur.
Wczoraj skończyłem konstrukcję życia, wczoraj wyjście na strych. Była dotąd pojedynczą
deską, teraz zrobiłem grube wyjście, dając 20 centymetrów styropianu. Ta konstrukcja wychodzi bardzo ciężka, dlatego dodałem mechanizm z odciążnikiem. Okazało się,
że w domu zrobiło się jeszcze ciszej.
Wczoraj też była wizyta pana który montował nam piec na pelet. Po roku przyszedł zrobić przegląd gwarancyjny, ja nie zgłaszałem żadnych problemów, wszystko działa wyśmienicie. Za wizytę stawka urzędowa 250 zł. Pan wpierw powiedział, że się śpieszy, ale potem wypił kawę i pogadaliśmy sobie o polityce i motocyklach.

Komentarze
Prześlij komentarz