W końcu spadł deszcz
Po 4 miesiącach czekania, po 4 niewielkich deszczach w końcu spadł deszcz obfity. Mam napełnione beczki pod rynnami i okapem.
Straty z powodu suszy to głównie dotyczą sąsiadów rolników. Zboża i rzepak przedwcześnie zżółkły, kombajny już ruszyły w pola. Ciężarówki "wanny" wożą zboże (choć teraz to jeszcze rolnicy wyzbywają się zeszłorocznego. Mój dzierżawca ma posianą fasolę, jeszcze tydzień temu była jak śnieg biała, ale teraz kwitów już nie ma, a nie zawiązały się strączki, dobrze jak zbierze 1/5 tego co zamierzał.
Ogród przerwał, ogród da się podlewać. Wyhodowaliśmy jednak 2 kalafiory wielkości orzecha, podlewanie nie pomogło. Jak przeschnie po deszczu, trzeba już zebrać cebulę. Mamy dużo i ładnych ogórków, nimi się teraz żywimy. Krzaczki malin, agrestu i inne słabo się jednak rozrosły, nie zginęły, ale ani trochę nie urosły. Ponieważ bób słabo powschodził, to go dosiałem, ale nie wzeszło z drugiego wysiewu nic. To było zbyt sucho, kropienie z wierzchu nie przemacza ziaren które sa 3 cm w ziemi. Jeszcze nie grzebałem w kartoflach, ale sąsiedzi próbowali młodych kartofli, ale niewiele tam znajdowali pod krzaczkami. Kartofli nie podlewałem, aż się dziwię, że są zielone. Walczę ze stonką, na razie bez chemii, palcami, zobaczę jak wyjdzie.
Teraz przychodzi do nas biały kotek, nauczył się wskakiwać na okna, by dawać znak o sobie. Lubi dokarmianie, zjada wszystko, mało i miski nie zje.

Komentarze
Prześlij komentarz