Ulewa
Padało krótko, ale intensywnie. Padało tylko u nas, w okolicznych wsiach tylko pare kropel, albo i wcale. Efekt jednak taki, że połamały się kwiaty, albo pokładły na ziemię. Róże otrzepane z kwiatów. Musiałem optykać patykami kukurydzę, bo położyła się na ziemi. Podwiązywać malwy. Prostować kije w pomidorach. Straciłem na pomidorach dwie najbardziej obiecujące gałązki. Położyłem je na parapecie by dojrzały, ale chyba za małe jeszcze, za mało dojrzałe.
Przyjechał pan po odbiór szamba, wjeżdżał ostrożnie, bo na wiosnę trafił akurat, że droga rozmiękła i samochód zaczął się zapadać. Ten deszcz nie rozmoczył mi drogi.
Niespodziewany gość. Puka gość, prawie goły, tylko w majtkach, pyta o kogoś kogo nie znam. Dzień dziś gorący, trudno na dworze wytrzymać, a gość przyjechał z Zamościa na rowerze. To jego strój całkiem adekwatny. Nie kojarzyłem nazwisk o które pytał, ale zaprosiłem do środka na szklankę wody. Chwile porozmawialiśmy o okolicy i jeżdżeniu na rowerze. Ja moje rowery zaniedbałem, tu na naszych górkach zbyt trudno się jeździ.
Popryskałem kapustę przeciw mączniakowi, chyba źle wyliczyłem dozowanie i dałem 10x za dużo. Liście poczerniały, wygląda to słabo.
Pojechałem samochodem do Zamościa i już tam samochód został. Problem ze sprzęgłem, a niedawno było robione. Jak już trafił do warsztatu, to prosiłem o jeszcze jakieś naprawy odkładane na potem. Nie wiem teraz kiedy będę mógł pojechać go zabrać. Żona poleciała za morza i trzeba ją będzie zabrać z lotniska.

Komentarze
Prześlij komentarz