Kryminał
Kolejna impreza, piknik w Dańczypolu. W dańczypolu jest źródełko które wypływa spod figurki Maryi. To ładne miejsce i obowiązkowo wożę tam moich gości. To też dobre miejsce na piknik gminny. Była scena na której występowały zespoły z naszego domu kultury. Były stoiska z czymś do jedzenia, zorganizowane przez cztery koła gospodyń wiejskich. Było więc nie drogo, a bardzo smacznie. Myśmy w domu przygotowali pieczone pierogi z warzywami (poszły wszystkie). Jestem niezmiennie zaciekawiony, jak to każdy poświęci trochę czasu, trochę pieniędzy, a potem wielu się może dobrze bawić.
To jest słaby rok na owoce. Mirabelki spadły mi z drzewa. Śliwki zrobiły podobnie. Wisni tyle, że nie ma sensu zbierać, niech sobie zbiorą ptaki.Ziemia wprawdzie po deszczach dobrze przemoczona, ale podejrzewam, że głębiej jest dalej sucha, a drzewa raczej szukają głęboko, gdy nie znajdują, pozbywają się owoców.
Ogród który miałem dość wyczyszczony z zielska, teraz po deszczach pokrył się tysiącami drobniutkich roślinek. Wręcz zielony dywan. Próbowałem je wyrywać, ale są tak drobne, że nie ma co złapać w palce. Oj szykuje się wielkie pielenie, gdy trochę podrosną.
To przejdźmy teraz do kryminału. Żone podwieźli znajomi i koło figury na końcu ich samochód, zaczął wyświetlać alarm o uszkodzeniu. Zatrzymali się, obok stali policjanci i zaczęli ich sprawdzać, że czemu zatrzymali się akurat w tym miejscu. Wcześniej sąsiad z końca wsi zgłosił na policję, że stoi koło niego samochód z kartką "Sprzedam" i nr telefonu. Samochód zaś nie miał tablic rejestracyjnych. Na wsi znamy swoje samochody i to nie był żaden znany samochód. Policja zadzwoniła na nr z kartki, spytała, czy sprzedający wie gdzie jest jego samochód. Gość zeznał, że stoi na jego podwórzu. W rzeczywistości był kilkadziesiąt km dalej. Policja podejrzewa, że mógł służyć do przemytu. Tu go porzucili i przesiedli się do innego samochodu.

Komentarze
Prześlij komentarz