Drzwi
Mamy nowe drzwi zewnętrzne, to kamień milowy. Stare drzwi były już bardzo krzywe, wypróchniałe. By chroniły nas od mrozu trzeba je było obtykać teksturami, szmatami. Po zeszłorocznej zimie uznaliśmy, że trzeba je będzie wymienić przy jakim dopływie gotówki, Chcąc zdążyć przed jesienią zaczęliśmy rozmowy ze stolarzami w czerwcu i mieliśmy obiecane na jesień.... no trochę się zeszło. W kilkunastostopniowy mróz przyjechała ekipa z drzwiami, w parę chwil wyrwała stare drzwi z futrynami. W ten mróz zostaliśmy bez drzwi. Jak przynieśli nowe drzwi okazały się o 7 centymetrów szersze. Nie ma starych drzwi, nie ma nowych, jest szeroki otwór przez który wieje mroźny wiatr. Zapachniało grozą. Udało się jednak z warsztatu dowieść piłę i podciąć słupy, drzwi są, Nie ma jeszcze opasek, bo te ze zmianami wymiarów trzeba częściowo przerobić. Jutro ma być ekipa by dokończyć, ale jak tyle czekaliśmy na drzwi to raczej z opaskami też poczekamy. Już mamy cieplej w domu, już piec rzadziej się rozpala. A drzwi są piękne, robota najwyższej klasy.
A na dworze dalej śnieżno i zimno. Za dwa dni ma przyjść lekka odwilż jednodniowa, a potem następna porcja mrozów. Na stronie www.accuweather.com mozna porównać obese temperatury ze średnią dla tego miejsca.. Jest dużo poniżej. Rok temu 14. było -7 i to był najzimniejszy dzień, a tak to bujało się koło zera. Łopaty do śniegu nie dotykałem, nie odśnieżałem też dachu. Teraz to stała robota i moja i sąsiadów. Widziałem jak dziś sąsiad chodził po pochyłym dachu pokrytym eternitem i odśnieżał. Patrzyłem ze zgrozą, karkołomne zadania.
Dziś do słoniny dla sikorek przyleciał jeszcze dzięcioł. Chciałem mu zrobić zdjęcie, lecz gdy wyszedłem przed dom z aparatem - zwiał. Dzikie zwierzęta nie lubią jak się na nie patrzy wielki oko aparatu.

Komentarze
Prześlij komentarz