Deszcz

 Spadł deszcz. Deszcz długo wyczekiwany, chyba nigdy nie czekałem tak na deszcz.


Jeden deszcz, a już zmiany, choc nie wiem czy wszystkie korzystne, po pierwsze wyskoczyło zielsko. Jeszcze wczoraj patrzyłem i się cieszyłem, że taka czysta ziemia, a dziś jak zasiał. Ziemniaki już w ziemi ponad 2 tygodnie i nic, mam nadzieję, że teraz ruszą, że jeszcze nie stracone. Od dziś widać buraki. A na zdjęciu ślimak, jeden z licznych, trudno czasem przejść by nie rozdeptać. Wczoraj  zakręciłem kran z podziałem na wąż i wylewkę. Hydrauliki nie lubię, ale się udało wszystko skręcić jak trzeba i nic nie kapie. Na ścianie wisi wąż, kupiliśmy fajny elastyczny i bardzo długi, jak znów przyjdzie susza, to się okaże gdzie sięga.

Pomalowałem deski do ławki, no 3 dzień szukamy śrub. Przewrócone wszystko, nie ma! Trudno, poszedłem do sklepu kupić jeszcze raz, ale sklep był zamknięty.

Deszcz pomógł ugasić pożar w puszczy Solskiej, kilkaset hektarów poszło z dymem. Nad Zamościem wisiała chmura dymu. Około 1250 osób wczoraj uczestniczyło w akcji, ponad 100 samochodów, samoloty, śmigłowce. Teraz jeszcze trwa dogaszanie. Leśnicy mówią o okresie lęgowym, gdy pisklęta i jajka musiały zginąć bez szansy na ratunek.

Zajrzałam wczoraj do szamba, pełne. Dziś rano dzwonimy i w 3 godziny potem przyjechali, choc przez telefon mówili, że dziś to niemożliwe. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Malujemy dom

Pomidory palone