Kopanie
Kopię moje ziemniaki od tygodnia. Nie żeby ich było dużo, tylko mój krzyż jest słaby. 15 - 20 minut i muszę odpocząć. Wykopałem połowę, ale zapowiadają wielodniowe deszcze zostało mi więć 2 dni. Muszę pracować 3x więcej. Cieszę się, że w tych ziemniakach widzę postęp w naszym rolnictwie. To trzeci rok uprawy ziemniaków, w tym roku bulwy są znacząco większe. Efekt obornika. Goscie którzy nas ostatnio odwiedzali, to głośniej chwalili ziemniaki jak mięso, to też sukces rolniczy.
Byliśmy w Warszawie, w Łazienkach odwiedzaliśmy znajome sowy, spotkalismy lisa, a wiewiórek nie będę nawet wspominał. Lisa to widzieliśmy i na wsi, jak bez skrępowania szedł środkiem naszego podwórka. Sowy jednak tu nie możemy wypatrzeć, a szukamy dziupli w starych drzewach. Z obserwacji przyrodniczych, to duże stada żurawi (minimum 60 sztuk) przeleciało prawie centralnie nad domem w stronę stodoły. Leciały wysoko, pewnie bym przegapił, ale zawsze robią tyle hałasu.
Wyrwałem dziś fasolę i rozłożyłem krzaczki na płachcie w stodole, żeby wyschły. Sąsiadka podpowiedziała, żeby tak zrobić, dużo nam sąsiedzi pomagają swym doświadczeniem. Fasola nam obrodziła, a rolnik który sobie uprawia część naszego pola, posiał w tym roku fasolę i nie zarobi na niej. Fasola mu zakwitła, pole wyglądało jak zaspa śnieżna i przyszły upały po 30 st C. Ścięło kwiat na krzaczkach pojedyncze strączki. Ot roliczy losie.

Komentarze
Prześlij komentarz