Owocowa jesień
Już 4 listopada, a ja na dzisiejszym obchodzie ogrodu jeszcze najadłem się winogron, malin i poziomek. To niebywała rozkosz tak móc sobie wyjść przed dom i podjadać takie pyszności. Winogrona od końca sierpnia do początku października objadałem się w dużej ilości. W poprzednich latach coś tam skubnąłem, ale zdziczała winorośl nie wiele wydawała z siebie gron. W tym roku wiosną przycinałem i efekt nadspodziewany, a może to taki rok i jakaś rekompensata za brak moich ulubionych śliwek. Dzisiaj winogrona to bardziej rodzynki, już trochę podeschnięte, a grona tknąć to spadają na ziemię. Byłem u kogoś kto ma maliny i u niego owoce już sczerniały i zasychają. Moje na dwóch krzaczkach całkiem świeże, dopiero dojrzewają. Znalazłem jeszcze garstkę poziomek. Nie było do tą przymrozków, ale już zapowiadają że w tym tygodniu będzie cała noc już na minusie. To już skończą mi się owoce. Upadła mi jabłonka, Drzewko które nie ja sadziłem ma więc minimum 8 lat. Takie drzewa to myślałem...