Wyścig zaprzęgów
W niedzielę odbył się rokroczny wyścigi zaprzęgów konnych, które odwiedziłem i przeżywałem emocje sportowe. Okazuje się, że w sporcie nie tyle idzie o możliwości fizyczne. Nie najsilniejsze konie i nie najsilniejszy woźnica, a ten co najlepiej radzi sobie psychicznie. Na trasie przejazdu był dołek z wodą (urządzony przez strażaków) okazał się dla wielu koni przeszkodą i nie fizyczną bo był płytki, a psychiczną. Regulamin dopuszczał przejechanie bokiem, ale tu psychika woźniców nie pozwalała pojechać okrężnie i tracić czas, a za mało znali swoje konie by wiedzieć, czy to dla nich będzie problemem. Lepiej wychodziło w kategorii pojedynczego zaprzęgu jak podwójnego, lęki jednego konia wpływają na drugiego. Przed zawodami był czas przyjrzeć się zaprzęgom, koniom. Spokojniejsze konie dawały sobie radę lepiej, niż te z wydawało by się kipiącą energią. Podziwiam uczestników wyścigów, bo to duży wysiłek stała opieka nad zwierzętami, a potem dostarczenie na wyścigi zwierząt i bryczki. Publiczność dopisała czym wyraziła wdzięczność hodowcom. Więcej zdjęć z wyścigów zaprzęgów.
Dziś myję dach, w zasadzie fotowoltaikę na dachu. Do tego używam narzędzia teleskopowej tyczki z końcówką do ściągania śniegu z dachu. Zrobiłem tylko modyfikację, że przywiązałem sznurkami gruby płat gąbki. Maczam to w wanience a Ludwikiem. Ta tyczka 6 metrowa jest dość giętka, nasączona gąbka dodaje wagi i to jest troszkę obawy, czy tyczka się nie złamie i nie jest to łatwo nią manipulować. Po przetarciu gąbką płuczę dach wężem ogrodniczym, to też nie łatwe nalać na sam szczyt, a wiatr w tym nie pomaga. Musiałem zrobić mycie, bo po ostatnim deszczu widziałem, że trochę się spłukuje, ale warstwa kurzu została. Teraz też to jest robota na 90%, nie jest to jednak okno, gdzie się poprawia 3x do zlikwidowania ostatniej smugi. Mam nadzieję, że zapowiadany na jutro deszcz jeszcze mi to poprawi.

Komentarze
Prześlij komentarz