Kotek
Trudno to wspominać, ale odszedł nasz Kot Simba. Rudy kot o wielkim sercu.
Lubiłem gdy łaził za mną gdy coś robiłem na podwórzu. Włóczył się po okolicy, ale jak słyszał, że wychodzimy do ogrodu, to jeśli był niedaleko to przybiegał. Były z nim i kłopoty, wyciągnęliśmy po kilka kleszczy dziennie, na nic maści które miały je odstraszać. Często był bity przez inne koty, uszy w strzępach, rany na głowie i reszcie ciała. Trzeba było mu odkażać rany, raz skończyło się to antybiotykiem. Miał piękne, długie futro, oczywiście w najładniejszym rudym kolorze. To futro się kołtuniło, trzeba było mu ciągle wycinać, boki miał już całkiem łyse. Ale i tak był najpiękniejszy, to wcale nie nasza opinia zwariowanych kociarzy. Był podejrzewany przez sąsiadów, że jest sprawcą kocich ciąż w całej wsi, to kociczkom wydawał się piękny. Faktycznie jest dużo rudych kotków i bardzo go przypominających.
Rok temu samochód rozjechał naszą kotkę Tosię, teraz ten los spotkał Simbę.
Dziś numerek do doktora, mam w pięcie tzw. ostrogę, co krok to odczucie kłucia, czy mi coś poradzi?

Komentarze
Prześlij komentarz