Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2025
Obraz
 Pelet Dziś dostawa peletu. To jest paleta z 70 workami po 15 kg każdy. To rozładowano mi na podwórzu i musiałem to przenieść do szopy. Blisko tona do przerzucenia, ale zapas na zimę zrobiony. To co mam teraz w szopie zgromadzone to (70 kupionych + 30 pozostałych z poprzedniej zimy) 100 worków peletu. To tyle mniej więcej ile poszło w poprzednim sezonie. Czyli niby jestem zabezpieczony na zimę, ale nie do końca. Piec zamontowany był w listopadzie, a teraz zaczniemy palić ok października. Zima poprzednia była lekka, nie wiadomo jak będzie teraz. Wyjezdzalismy kilka razy do Warszawy, a tu było ustawione na minimum.  To o cyfrach. Cena palety peletu była 1344 zł. Piec przez sezon grzewczy pracował 504 godziny i rozpalał się 810 razy. Spalił 90 worków pelletu, średnio spalał 2 worki na 3 dni. Piec spala 2,7 kg na godzinę pracy palnika. Wczoraj umyłem i zwinąłem basenik, jest do niego pudełko, ale to tylko raz w fabryce udaje się im go tak złożyć by wszedł. Zrywałem śliwki są już ...
Obraz
 Kompost i nawóz Mam taka pryzmę kompostu, dużą tak z 1 m3. Co jakiś czas trzeba ją przerzucić do góry nogami. Właśnie to zrobiłem. Ręce bolą bo to tak minimum 500 kg. Ale ile radości gdy patrzę jak wszelkie ogrodowe śmiecie i domowe przekształcają się w kompost. Jest drobny, ciemny i o dziwo pachnący. Siedziały w nim sobie trzy dżownicem stonogi i turkuć podjadek. Co do turkucia to mam dylemat, to straszny szkodnik, spotkany w ogrodzie to nie byłoby dylematu, ale jak siedzi w kompoście, to niech se siedzi. Znalazłem w kompoście dużo patyków, jednak one wymagają lat by się skompostowały, to słaby pomysł by je dodawać. O dziwo znalazłem też pół metrowy odcinek łańcucha, nie wiem skąd mi się tam wziął. Jako rozrywkę pojechaliśmy nad zalew, dopiero drugi raz w tym roku. Jakoś nie ma czasu. Jest tu pięknie, duzy zalew, las za plecami i prawie nie ma ludzi. Nad całością czuwa pan ratownik. Dziś jest dzień w którym pokonuje milowy krok w stawaniu się rolnikiem. Kupiłem nawóz azotowy. Pew...

Śliwki

Obraz
Śliwkowy raj. Zawsze kupowałem sobie kilo śliwek dziennie, to mój ulubiony owoc. Teraz po poprzednich właścicielach mam kilka śliw. Najsmaczniejsze to właśnie takie rwane prosto z drzewa. Objadam się nimi ile tylko, ciekawi mnie ile teraz kosztują śliwki w Warszawie. Śliwki obrodziły w tym roku. Sąsiadka mówi, że u niej też i że to znaczy, że następny rok czy dwa będą śliwy odpoczywały. Ja myślałem, że urodzaj z tego, że je poprzycinałem. Z przecinką to chcę kontynuować, nie chciałem za bardzo ich pokaleczyć na raz. Na razie siedzę i usuwam pestki. Słońce w końcu grzeje mnie w plecy, ręce lepią się od słodkiego soku, a 2 m dalej pracuje dzięcioł, ale nie widzę go przez liście. Tu płynie mała rzeczk, ale wokół niej pas trzcinowisk, porzuconych łąk szeroki na pół kilometra i długi na kilkanaście. Są też blisko dwa gospodarstwa rybne. Wydawałoby się, że to idealne tereny dla żurawi, ale żurawi tu nie ma. Wczoraj jednak pojawił się pojedynczy żuraw i to dokładnie na moim polu.
Obraz
Wspólne malowanie W czasie wizyty gości, dzieci zarządziły wspólne malowanie. Wszyscy zasiedliśmy przy wspólnym stole i tworzyliśmy. Ola namalowała nasz domek taki jaki jest, wraz z ogródkiem kwiatowym, wzgórzami zdobnymi w kolorowe paski pól. Domek jest obity pionowymi deskami i ma jedno okienko małe, a drugie duże, nad drzwiami świetlik. Gosia namalowała sytuację z poprzedniego wieczora gdy wszyscy położyliśmy się na rżysku i oglądaliśmy gwiazdy. Wszyscy tu przedstawieni byli uczestnikami malarskiej sesji. Agatka ma myślenie syntetyczne i w sposób oszczędny przedstawiła czas wakacji. To mógłby być gotowy projekt minimalistycznego plakatu. Powstało więcej wspaniałych obrazów i teraz powędrują do galerii w stodole. Będą pamiątką ciekawego pomysłu na wspólne rodzinne malowanie.
Obraz
Malowanie ram okiennych Poprzedni właściciel tego domu wstawił nowe okna plastikowe w stare oscieznice. W efekcie na zewnątrz pozostały zawiasy. Jeden z odwiedzających spytał, czy to moze chcę zrobić okiennice. Myśl kusząca, ale nie. Takie okiennice zaczepione na tych zawiasach ograniczałyby światło słoneczne. Zdecydowałem się te zawiasy powycinać i tak wczoraj z drabinki, szlifierka kątową wycinałem zawiasy. Dziś maluję ramy. Najpierw zaczynam w krótkich  gaciach i t-shircie, ale jakoś mi chłodno, stopniowo ubieram się coraz bardziej, a wciąż mi zimno. Kończy się lato, to dziś poczułem. Nie jestem do końca zadowolony z malowania. Ramy wprawdzie skrobałem szpachelką i przetarłem papierem ściernym, ale po pomalowaniu są chropowate. Należało je zaszpachlować. To może kiedyś, teraz po pierwsze trzeba było zabezpieczyć drewno, a w stosunku do tego  jak było, to i tak niebo i ziemia. Troszkę też dzisiaj pokusiłem. Poprzez liczne ostatnio odwiedziny, zabawiałem gości i nie było czas...
Obraz
 21-08-2025 Żniwa już generalnie skończone. Można jeszcze wypatrzeć jakiś mały kawałek na którym jeszcze stoi zboże. Już jednak traktory przeorają pola, a za nimi wielkie tumany kurzu. Jest sucho. W ogrodzie trochę podlewam. Jednak prawie nie pielę, ziemia jak skała, wyrywa się tylko góra, a nie udaje się usunąć korzeni. Ogórki zasychają już ostatnie owoce. Man natomiast raj śliwkowy, są obfite, słodkie, pięknie dojrzewają. Śliwki to ulubiony owoc, moja norma to zjeść kilogram owoców dziennie. Nasze wsiowe bociany odleciały 14 sierpnia, ale jeżdżąc po okolicy widzę bociany na polach i w gniazdach, Ja szykuję się do zimy. Zamówiłem tonę peletu. Dziś sprzątałem w oborze, żeby zrobić miejsce na pelet. 20-08-2025 czyszczenie szamba. Stan licznika wody 22m3.

Coś się dzieje

Obraz
Słyszę jakiś samochód na sygnale, na wsi to się zwraca uwagę na takie wydarzenia. A zaraz następny samochód błyskający niebieskimi światłami, a jeszcze i motocyklista na sygnale. Podchodzę bliżej drogi. Następne samochody pędzą, migają na niebiesko i to celowo lewą stroną. Obok sąsiedzi też podchodzą do płota, nikt nie wie o co to chodzi. W końcu pokazują się kolarze, to dużo wyjaśnia. Przez naszą wieś przemknął  69. Międzynarodowy Wyścig Kolarski przyjaźni Polsko – Ukraińskiej. Bociany już odleciały, zrobiło się jakoś puściej. Zrobiło się też chłodniej, minęły upały z ostatnich dni, a wieczorem już trzeba coś z długim rękawem szukać. 
Obraz
 15-08-2025 Uff.... po wspomnianych wcześniej pracach ziemnych w stodole. Przygotowuję w salonie letni salon na przyjazd 2 panów J. K. Tu w tym miejscu miałem kotłowisko desek, różnych kawałków drewna, wełny mineralnej i wszystkiego co było niepotrzebne. A jest fajne klimatyczne wnętrze. Dobre na upały, bo dach  daje cień, a jest przewiewnie. Taki jest budownictwo w krajach tropikalnych, teraz mogę poznać zalety, nawet bez wyjeżdżania. W gnieżdzie bocianim w naszej wsi pusto, czyżby już...

Malujemy dom

Obraz
Malujemy elewację domu. To już trzecie malowanie. Dwa poprzednie odbyły się w zeszłym roku. Wpierw podkładowe (primerem), potem zasadnicze. W tym roku powtarzamy malowanie kolorem. Jest ładniej, wyrównuje się powierzchnia, ślady po zeszłorocznych pociągnięciach pędzla i troszkę słońce i deszcz też działały. W zeszłym roku cała elewacja była przeszlifowana papierem ściernym. Teraz już nie szlifujemy, bo i tak deski są gładkie jak pupcia niemowlęcia. Poza tym, że ładniej to głównie chodzi o zabezpieczenie drewna. Dziś, to akurat trzeba było zawiesić malowanie, bo przeszkadzał deszcz. Tą przerwę wykorzystałem na porządkowanie drewna. Jest pełno starych desek, plus nowe pozostałe z remontu oraz stara podłoga. Te drewno miałem we wszystkich obórkach, szopkach, w każdym pomieszczeniu. To sobie układam w stodole, cały dzień ciężkiej pracy i nie wyrobiłem się, jeszcze co najmniej drugie tyle pracy.

Uff, zrobione!

Obraz
Wczoraj skończyłem wielka robotę, na która zeszło mi blisko 3 tygodnie. To było 10 m sześciennych ziemi. To tak 15-20 ton ziemi przewiezionych taczką. Tak około tony dziennie. Ziemia pochodziła z wykopanego szamba, a posłużyła do wyrównania zapola w stodole. Krzesło to praca designera Grunerta  Obrazy moje stare wydłubane z niebytu. Dziś zaś nowa robota, maluje elewację domu. Elewacja była pomalowana w zeszłym roku, ale warto po roku powtórzyć, by lepiej konserwować drewno. Dziś 1 sierpnia, a ja nie jestem w Warszawie, latałbym po imprezach związanych z Powstaniem Warszawskim. Wywieszam flagę która będzie wisieć do 2 października.