Po kolędzie.

 Wczoraj to się działo. Panowie przyjechali skończyć drzwi, dodali opaski. Teraz już wygląda bardzo elegancko. Prysnęły obawy, że jak z drzwiami jechali kilka miesięcy, to z opaskami zejdzie się i drugie tyle. Z drzwiami jest cieplej i wyraźnie potrzeba mniej paliwa do pieca. To ważne, bo zapowiada się tydzień kilkunasto stopniowych mrozów. No jest zimno od dawna, a co będzie potem tego prognozy na razie nie mówią. Cieszę się z odrobiny poprawy komfortu cieplnego.



Panowie z drzwiami wyrobili się szybko, to i dobrze, bo tego  dnia miał chodzić ksiądz po  kolędzie. Spodziewałem się po liczeniu chałup, że to tak do nas dojdzie ok 11, ale jakoś się opóźniał. Z tego wywnioskowałem, że pewnie to proboszcz chodzi to bardziej gadatliwy. Proboszcz nas nawiedzał w poprzednim roku.  Jednak przyszedł młodszy ksiądz, też lubi porozmawiać, bardzo sympatyczny. Książ odpytał nas skąd my tu, my jego bo nas doszły jego piłkarskie doświadczenia. A tu w trakcie wizyty księdza jeszcze inny gość. Przyjechał sam szef stolarni od drzwi na ostateczny odbiór.  Tak tu jest, że o cenie dowiadujesz się na końcu. To nie do pomyślenia w Warszawie, ale też prawda taka, że tu ceny dużo niższe i nie ma obawy, że cię na koniec oszukają. Tyle się należy i nie ma co gadać.

To jeszcze o cenach. Byłem wczoraj w sklepie z narzędziami wzięłam kilka drobiazgów i na koniec poprosiłem o powtórzenie ceny, nie chciałem podać za mało pieniędzy, a wydało mi się tanio. To sprzedawca skomentował - to pan pewno nie tutejszy - słusznie zauważył. Do miasteczka poszliśmy głównie do weterynarza, ale nie zastaliśmy. Chodzi o nakaz szczepienia kotów przeciwko wściekliźnie i o niepokoje żony, czy kot na tych mrozach nie zginie. Weterynarz wyjaśnił, że do -20 stopni to da radę jeśli ma sucho i jest najedzony. No jada to kot tłuściej i obficiej jak ja. Zato samochód choc ma sucho i paliwo słabo znosi mrozy. Wspomagania kierownicy nie było, dopiero  w powrotnej drodze wróciło. Nie da się samochodu podgrzać, wyłącza się na jałowym biegu. świeci mi się kontrolka serwisu i poduszek powietrznych.

Potem odwiedził nas sąsiad by odnieść narzędzie do odśnieżania dachów. Zakup tego urządzenia ma chyba większy sens w integracji z sąsiadami niż samo odśnieżanie, już było w 4 gospodarstwach. Zatem to dobry zakup.

Na koniec tego dnia przyszedł sąsiad z różańcem który chodzi po wiosce, dziś domówimy i poniesiemy i poniesiemy do następnej chałupy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pomidory palone

Malujemy dom