Grudniowa przejażdżka
Wyciągnąłem motocykl na przejażdżkę, w grudniu. To był pierwszy dzień po tygodniach gdzie na chwilę wyszło słońce. Temperatura podniosła się do niebywałych 7 stopni :-) Mam jesienną depresję, stale zimno, wilgotno, niebo bez słońca w krótkie dni, to jest osłabiające. Motocykl, to jakaś forma terapii.
Motocyklowi też to dobrze robi. Poruszenie oleju w silniku, doładowanie akumulatora i ogólne rozruszanie mechanizmów są niezbędne. Choć motocykl jest w pełni sprawny, to po dłuższym postoju trudno go było odpalić.
Dysponuję odpowiednią odzieżą motocyklową, więc niska temperatura nie stanowi problemu. Jednak w czasie jazdy trzeba uważać. Jest zimno, a to są letnie opony, robią się twarde i słabo przylegają do jezdni. Jezdnia jest wilgotna, często z błotem naniesionym z pól. Czuje jak jadę, że koło się ślizga. Trzeba uważać by nie doprowadzić do konieczności mocniejszego hamowania bo gleba. Trzeba zwolnić przed zakrętami by koło nie uciekło w bok.
Mimo tych wyzwań, wycieczka była udana, wszystkie (liczne w tych okolicach) zakręty pokonane, wywrotki nie było.

Komentarze
Prześlij komentarz