Orka i kot

 Wróciliśmy z Warszawy. Zastaliśmy nasz ogród pięknie przeorany. Myślałem, że jak daliśmy tyle nawozu, to część zostanie na wierzchu. Jest głęboko przeorane i wszystko trafiło pod spód. W zeszłym roku prosiliśmy o zaoranie dopiero na wiosnę. Jest więc postęp w przygotowaniach ogrodu do zimy. W zeszłym roku sialiśmy dopiero wiosną, teraz już kilka rzeczy posianych jako oziminy. Powoli, powoli nadrabiamy nasze braki w wiedzy rolniczej.



Wczoraj poznałem miejscowego weterynarza. Kot jest jak beczka, a bardzo pragnie jeść i ma biegunki. Weterynarz sprzedał mi dwie tabletki na odrobaczywianie. Najbardziej prawdopodobne są pasożyty. Też tak o tym myślałem.  Z podaniem kotu tabletki to nie łatwo. Z tym jednak poszło gładko, ma tak wielkie łaknienie, że pożarł i nie zauważył, że w mięsie była zawinięta tabletka. Drugą podamy 26 listopada, czyli po dwóch tygodniach.

Wczoraj tabletka, a dziś następny zabieg. Od biegunek ma bardzo brudne futro. Trzeba mu było zaordynować mycie. Mycie nie okazało się łatwe, bo jest bardzo wybrudzony. Kot jednak wykazał dość cierpliwości i dużo udało się zrobić. Przygotowaliśmy też suszarkę z lekkim grzaniem i podmuchem, To jednak nie podobało się, z tego się wykręcił. Zosatał więc tylko wytarty ręcznikiem. Nie osiągnęliśmy 100% perfekcji, ale na ile pozwolił to jest znaczna poprawa w higienie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pomidory palone

Malujemy dom