Kto lubi poniedziałki
Listopad,rano pare minut po 6, zimno koło zera, wilgotno, ślisko na drodze i do tego poniedziałek. To nie jest dobry scenariusz. A jednak, wstające słońce, mgiełki... zachwycam się krajobrazem. Do sklepu mam 2 km i wyruszałem niechętnie po chleb, ale jest ładnie.
Dziś robota taka, że w lecie brakowało ciągle wody do podlewania. Każda rynna, każdy okap był więc obstawiony garnkami, wiadrami, kubłami. Teraz zaś jest listopad, podlewać nie trzeba, wszystko rozmoknięte. Usuwam więc te wszystkie naczynia. Staram się wodę rozlać gdzieś dalej, by nie narobić sobie kałuż koło domu. W tych garach zebrało się pełno ziemi, gnijących liści, zielonego osadu. Chcę by w przyszłym roku wyglądał przyjemniej, wszystko szoruję. Wody do mycia to mi nie brakuję, ale jest zimna. Ręce zmarznięte, przy kilkunastu wielkich garach się wychlapałem, a na głowę pada deszcz. Ot listopadowe rozrywki.
Kot który zawsze gdzieś chodzi spać, dziś nocował gdzieś u nas. Wyskoczył rano na mój widok i cwałował w moja stronę. Ma udostępnione 3 pomieszczenia, gdzie mógłby się schować, ale mu nie pasują. Dziś pupę ma trochę czystszą, nie miał kolejnej sraczki.

Komentarze
Prześlij komentarz