W sadzie


 Buszujemy po sadzie w Wiszniowie. Sprzedają tam jabłka po 2,5 zł. Ale jakie jabłka! Są co roku badane na brak pozostałości chemii. Znam osobiście dwóch dziadków którzy tak kochają swoje wnuki, że przyjeżdżają kilkaset kilometrów po te właśnie jabłka. Nasza piwnica wypełniona owocami oraz warzywami. Nigdy w życiu nie mieliśmy takich zapasów. Dobry był dzień na wyjazd do Wiszniowa, bo było trochę słońca i ciepły dzień w tym chłodnym październiku.

Posadziliśmy sobie cebulę ozimą. Opieliliśmy posadzone na jesieni truskawki i ciągle sprzątamy w ogrodzie. 

Dziś pada. Rudy kot który nas odwiedza siedzi cały czas na stołeczku przy naszych drzwiach. Pewnie nie chce mu się iść w deszczu do swego domu, ale deszcz nie przestaje padać.

Ja dziś w Zamościu w poradni chorób płuc. Wyniki dobre, kazali teraz przyjść w czerwcu.

Motocykl naprawiłem (o czym w poprzednim wpisie)  Nauczyłem się już jak się zmienia żarówki w reflektorze, to nie było trudne. Wymiana dętki była trudniejsza. Zdjalem koło, to aż 7 części nadzianych na oś. Nie byłem jednak w stanie zdjąć opony. Łyżki do opon gieły mi się w ręku, bałem się, że wyszczerbię felgę. Pojechałem z kołem do warsztatu, ale i tu problem, robią koła samochodowe ale motocyklowych nie. Wydzwaniałam do wulkanizatorów w okolicy i znalazłem takiego co się zgodził to zrobić w Wojsławicach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pomidory palone

Malujemy dom