Słoneczniki
Okazało się, że pilną potrzebą są słoneczniki. Sikorki je uwielbiają i oczyszczają je z zadziwiającą szybkością. W gospodarstwie w Wiszniowie, pole obsiano słonecznikiem, tylko w celu przeorania, by poprawić jakość gleby. Pozwolono nam zebrać sobie trochę słoneczników. Okazało się, że koniec października, to nie jest już dobry czas na zbieranie słonecznika. Wszystkie już mają jakieś kawałki gdzie pojawia się zgnilizna, pleśń. Wiele już w dużej części wysypanych. Ogromne pole a trudno było znaleźć jakieś zdrowsze słoneczniki. Mam nadzieję, że sikorki nie będą zbyt wybredne. Ciągle mamy problemy ze złapaniem, że każda rzecz w rolnictwie ma swój czas i to krótki. Lepiej by było je zebrać na początku października - to juz widza na przyszły rok.
Przywieźliśmy też sobie worek soi, takiej bez GMO.
Dziś było wietrznie i zimno, ale było też trochę słońca. Miło było zrobić sobie wycieczkę wśród jesiennych kolorów. Sarny pasące się wśród pól, drapieżne ptaki wypatrujące myszki która zechce wyjść na słońce.
Kot dziś pierwszą nie poszedł do swego domu, tylko spał u nas. Spał na zewnątrz na oknie od naszej sypialni. Próbujemy go nauczyć by raczej chodził na drzemki do naszej stodoły. On daje się uczyć, bo jak jesteśmy na dworze to chodzi za nami, ale uczy, uczy, a rozumu nie przybywa.


Komentarze
Prześlij komentarz