Mirabelki

To już koniec mirabelek, może już nawet po końcu. Niemniej mirabelek jest wiele gatunków i są też niektóre późniejsze. Gdy na wielu drzewach już wszystko się osypało, to znaleźliśmy kilka takich wręcz oblepionych owocami. W krótkim czasie zerwaliśmy gdzieś z 8 kg. Już mamy trochę kompotów i dżemów, to będzie więcej. Ci co próbowali wielce sobie chwalili, nie kryjąc zaskoczenia. To pogardzany owoc, ale czemuś w przetworach dopiero ujawnia swój smak.


Byliśmy w gospodarstwie rodziny, spędziliśmy miły dzień. Poza mirabelkami przywieźliśmy jabłka, marchew, pietruszkę i buraki. Na stawie były trzy czaple, łabędzie i rybitwy. Nigdy aż takiej obfitości ptaków nie było.

ZIemia w ogrodzie jest wilgotna, nareszcie pokropiło. Dziś nie pójdziemy podlewać. Pojemniki pod rynnami pełne. A ma padać jeszcze z niedzieli na poniedziałek.

Komentarze

  1. Nie robię żadnych kompotów. Dżem z mirabelek przepyszny ale sporo z nim roboty. Zawsze przed smażeniem obieram z pestek. Później o wiele mnie pracy.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kompoty z mirabelek poza walorami smakowymi mają jeszcze taką zaletę, że mirabelki są w różnych kolorach: cytrynowe, żółte czerwone, czarne, słoik potem wygląda bardzo dekoracyjnie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pomidory palone

Malujemy dom